2022-10-11 19:55:11 JPM redakcja1 K

Kiedy do Polski dotrze prawdziwy humanizm

Kiedy do Polski dotrze prawdziwy humanizm i szanowane będą prawa człowieka? Jesienne słońce, łagodne ciepło i feeria barw powinny skłaniać do wybiegania myślą ku jaśniejszej stronie egzystencji. Listopadowa zaduma dopiero przed nami. A jednak! Trudno o optymizm. Tuż za granicą szaleje haniebna wojna. Docierają pomruki o atomowym zagrożeniu. W kraju podnoszą głowę covidowi terroryści. Cenowe szaleństwo nabiera impetu. Niedobrze!

 

Nadzieją na normalność powiało z Belgii. Niejaka Shanti De Corte dostąpiła litości i pozwolono jej umrzeć w sposób humanitarny. Bez poczucia winy i wstydu. W otoczeniu przyjaznych ludzi i w atmosferze zrozumienia dla ludzkiej godności. Ta młoda dziewczyna, od czasu pamiętnego zamachu w Brukseli, zmagała się z traumą, na którą nie zdołano znaleźć antidotum. Trudno sobie wyobrazić, jakiej gehenny doświadczyła, aby przekonać psychiatrów i etyków, że życie w nieustannym cierpieniu sensu nie ma. Miała szczęście. Żyła w cywilizowanym kraju, gdzie celem nadrzędnym jest zadowolenie pacjenta. Nie lekarza, psychologa lub... księdza... Wielce prawdopodobne, iż w Polsce zostałaby uznana za nienormalną. Ubezwłasnowolniona. Oddana w ręce zwolenników tortur i wyznawców założenia, że cierpienie uszlachetnia. 

 

Tak długo, dopóty nie nastąpi prawdziwy rozdział państwa od Kościoła, nie doczekamy się poszanowania praw człowieka, choćby do godnej śmierci. Kraje cywilizowane uporały się z dogmatem przymusu życia, którym uszczęśliwia się osoby, jednocześnie poniżane i upokarzane przez strażników owego dogmatu. Sprytna demagogia o zagrożeniu, w postaci uśmiercania na siłę ludzi starych i chorych, wciąż skutecznie ogłupia. Utrudnia wprowadzenie luksusu, jakim jest dokonanie żywota, zanim nieludzkie cierpienie zamieni powolne konanie w koszmar. Ku satysfakcji uzurpatorów, za nic mających dobrostan człowieka. Składających swoim bogom ofiarę z udręki. Cudzej. Z bezpiecznej odległości.

 

Instytucja kościoła katolickiego od dawna przypomina korporację, nastawioną na zysk. W jej strukturach zadomowili się konformiści, ceniący wygodne życie. Bez konieczności uczestnictwa w uczciwej konkurencji. Dzierżąc rząd dusz. Korzystając z przywilejów, w postaci ulg podatkowych i innych benefitów finansowych. Gwoli ścisłości zaznaczam, że Pan Bóg jest O.K.! Tylko ten naziemny personel zanadto się mu rozhulał! A hulać nie potrafi! Czego jaskrawym przykładem ekscesy w burdelu w Jaśle, z udziałem kilku dżentelmenów w czarnych sukienkach i odgryzienie sutka jednej z dam do towarzystwa. Niesławna balanga nasuwa mimowolne skojarzenie ze zmarłym niedawno Jerzym Urbanem. Nieboszczyk, jaki był, taki był. Gorszył dewotów. Prowokował. Prawda! Stoi przed sądem boskim i zostanie rozliczony. Mnie zniesmaczyła reakcja szerokich kręgów katolickich, zbliżonych do obecnego rządu. Wyraźna satysfakcja z powodu zgonu tego, który z dystansem (także do siebie!) i humorem, demaskował hipokryzję katolickiej, urzędowej moralności.

 

Radość z odejścia staruszka? Niesmaczne! Oczernianie po śmierci?  Mnie wpajano, że o zmarłych albo dobrze, albo wcale... Co bardziej zapalczywi sędziowie wytykali nawet opozycji, że uczyniła z byłego rzecznika rządu dysydenta komunistycznego ucisku. Stosownym w tym miejscu będzie przypomnieć, że pan Jerzy współtworzył zespół tygodnika Po prostu, który na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych minionego wieku stanowił odtrutkę dla Trybuny Ludu i innych organów władzy. Pisywali na jego łamach chociażby: Marek Hłasko, Agnieszka Osiecka, czy... Jan Olszewski. Rok po odwilży października 56 czasopismo zamknięto, a jego autorzy nie byli głaskani. Winą Jerzego Urbana było uwierzenie w socjalizm z ludzką twarzą i pragnienie normalnego życia oraz pracy w zawodzie. Nasuwa się analogia z jego oponentami, którzy współcześnie nadal wierzą w podobny rodzaj kaczyzmu... Którego beneficjentami pozostają panowie w czarnych sukienkach. Strzegący moralności. Wszędzie! Poza własnymi szeregami...

 

Shanti De Corte żyła i umarła w kraju, gdzie humanizm i cywilizacja – to nie tylko puste słowa! Gdzie cierpiącemu nie odbiera się prawa do decydowania o sobie. Jakże inaczej wygląda to u nas!Już słyszę rodzimych moralistów. Obłąkana, nienormalna, opętana... Nawiązując do dogmatu o Bogu, obecnym w Trójcy Świętej, namnożyło się nam na ziemi bogów - ojców! Surowych, okrutnych, karzących. Trudno napotkać Syna Bożego. Wcielonego, miłosiernego, wybaczającego. Pozostaje wierzyć, że Duch Święty zstąpi raz jeszcze i pozamiata w twardych czerepach! Ogrzeje lodowate serca i otworzy je dla prawdziwej miłości bliźniego...

Dział: Świat

Autor:
Jacek Zyguła

Żródło:
Własne

Udostępnij
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Treść wiadomości jest wymagana.


INNE WIADOMOŚCI


NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE