2023-03-08 16:51:18 JPM redakcja1 K

Azja potrzebuje NATO jak dziury w głowie

Agenda NATO 2030, opublikowana niedawno na stronie internetowej NATO, nosi nagłówek „stosunki z partnerami w regionie Indo-Pacyfiku”. NATO zbliża się do Azji.

Ilustracja: Chen Xia/Global Times

Agenda NATO 2030, opublikowana niedawno na stronie internetowej NATO, nosi nagłówek „stosunki z partnerami w regionie Indo-Pacyfiku”. NATO zbliża się do Azji.

Niedawno w Tokio sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg ostrzegł: „Pekin i Moskwa prowadzą autorytarny odpór przeciwko międzynarodowemu porządkowi opartemu na zasadach. To, co dzieje się dzisiaj w Europie, jutro może wydarzyć się w Azji Wschodniej…” Światopogląd NATO jest prosty. Świat jest podzielony na dwa rodzaje państw. Ci, którzy bronią czegoś, co nazywa się „porządkiem międzynarodowym opartym na zasadach”, nazywani są demokracjami, a ci, którzy nie wiedzą, o czym, u licha, mówią, nazywani są autorytaryzmami. Remedium na ten niefortunny stan jest oczywiście zawsze więcej NATO. 

„Więcej NATO” nastąpi poprzez instytucjonalizację Czwórki Azji i Pacyfiku, składającej się z Australii, Nowej Zelandii, Korei Południowej i Japonii. Ich przywódcy po raz pierwszy uczestniczyli w szczycie NATO w zeszłym roku. Wielu analityków uważa, że ​​ta czwórka prawdopodobnie stanie się przedłużeniem NATO w Azji. Ten projekt integracji cywilizacyjnej pojawia się, gdy ojczyzna NATO powróciła do wzorca stosunków międzynarodowych wymyślonego przez Europę: morderczej wojny etniczno-nacjonalistycznej prowadzonej przez sojusz wojskowy.

NATO uważa swoją ekspansję za święte prawo. Rozprzestrzenił się przez 14 krajów byłego bloku wschodniego aż po granice Rosji. Sprowadził wojnę do Europy, okrążając kraj, w którym zginęło około 27 milionów ludzi ostatnim razem, gdy czołgi nadjechały z Zachodu. Ma na celu powtórzenie tego występu w Azji, przeciwko Chinom, z Japonią, która zgłosiła się na ochotnika do bycia Ukrainą.  

Koniec zimnej wojny przyniósł doskonałą okazję do stworzenia trwałego pokoju; nakaz bezpieczeństwa w Europie, który obejmował Rosję. Zamiast tego mamy więcej NATO. Również Azja stoi przed wyzwaniem budowania trwałego pokoju. Potrzebuje fikcji NATO, tak jak potrzebuje dziury w głowie. Ten zimnowojenny zombie powinien był zostać pochowany wraz z zakończeniem Układu Warszawskiego w 1991 roku. Marsz ligi żywych trupów na wschód przekreślił możliwość zbudowania „wspólnego europejskiego domu” trwałego pokoju z Rosją. 

Innymi ważnymi osiągnięciami od tamtego czasu było zniszczenie Jugosławii, Afganistanu i Libii poprzez wojny podboju. Jej zastępcza wojna „aby osłabić Rosję” niszczy Ukrainę, zuboża Europę i eskaluje bez wyjścia,

Asia zasługuje na coś lepszego niż bandytyzm oparty na zasadach. Polityka bloków NATO jest, z punktu widzenia tych, którzy pamiętają litość europejskich i japońskich praktyków, niczym innym jak polityką imperializmu w świecie, którego NATO już nie rozumie.  

Azja od dawna potrzebowała porządku bezpieczeństwa, który byłby w stanie dostosować się do pokojowego wzrostu Chin, a nawet długo tłumionego Globalnego Południa, a nie tego, o czym fantazjują odwetowcy w Japonii lub neokonserwatyści w Waszyngtonie. Jedynym pytaniem było, czy porządek świata będzie ewoluował, aby sprostać temu wielkiemu wyzwaniu, czy też zostanie zastąpiony.   

Wydarzenia od tego czasu sugerują to drugie. Jeszcze w 2016 r. ówczesny sekretarz obrony USA, Ash Carter, zaproponował coś, co brzmiało rozsądnie: „sieć bezpieczeństwa oparta na zasadach”, która, używając sformułowania, które mogłoby zostać zaczerpnięte z ASEAN, „splata ze sobą relacje wszystkich – dwustronne, trójstronne i wielostronne”. Taki inkrementalizm mógł dać amerykańskiemu systemowi sojuszniczemu w Azji jeszcze kilka lat ważności, demonstrując jego zdolność do przystosowania się do rozwoju Chin.

Mogło to, z domieszką strategicznej dwuznaczności, współistnieć z jednoczesną chińską wizją „nowej azjatyckiej koncepcji bezpieczeństwa”, która, opierając się również na istniejących wielostronnych instytucjach i działaniach, promowała zamiast sojuszy z czasów zimnej wojny partnerstwa oparte na normach takich jak jako Pięć Zasad Pokojowego Współistnienia i Drogę ASEAN, z których wszystkie wywodzą się z ducha Konferencji Azjatycko-Afrykańskiej z 1955 r. w Bandung.

Od tego czasu widzieliśmy, jak zachodnia wyobraźnia strategiczna zapada się w jednobiegunową manię. Nasz region macierzysty został przemapowany do konfrontacji. Stara projekcja „Azji i Pacyfiku” przynajmniej marzyła o wspólnym dobrobycie w całym regionie Pacyfiku. Został zamieniony na teatr działań wojennych pod dowództwem zjednoczonych sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych „Indo-Pacyfik”. Chiny są anulowane. „Azja” znika. Kartografia dla lotniskowców, nie dla Azjatów.

Samochód klauna NATO-for-Asia to tylko najnowszy znak, że postzimnowojenny porządek bezpieczeństwa w Azji naprawdę się skończył. Jego miejsce zajmuje sojusz kierowany przez Stany Zjednoczone, który konsoliduje się na całym świecie do wojny. Stary porządek się skończył, ponieważ hegemon, który go zbudował, wyszedł z pokoju, by zastosować bardziej natychmiastowe, brutalne środki.

Jesteśmy w bardzo niebezpiecznym czasie. Azjaci muszą się zjednoczyć, aby zbudować wspólny i dzielony dom, jeśli w ogóle mamy mieć jutro. ASEAN ma do odegrania kluczową rolę w realizacji tego celu.

Dział: Świat

Autor:
Johna Panga | tłumaczenie: Redakcja

Źródło:
opinia@globaltimes.com.cn

Udostępnij
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Treść wiadomości jest wymagana.


INNE WIADOMOŚCI


NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE