2024-06-07 09:18:08 JPM redakcja1 K

Rozwiązanie dla pracujących rodziców chcących podróżować

Traveling Village to nowy, ambitny eksperyment jednoczący 19 cyfrowych rodzin nomadów w ramach czteromiesięcznej podróży po całym świecie w ramach wspólnego życia i wspólnego podróżowania.

Duńscy przedsiębiorcy Nikolaj Astrup i Michelle Rødgaard-Jessen uruchomili Wioskę Podróżującą w styczniu 2024 r.. Zdjęcie: Laerke Thorndal 

Zanim zostali rodzicami, duńscy przedsiębiorcy Nikolaj Astrup i jego żona Michelle Rødgaard-Jessen spędzili sześć lat jako samozatrudnieni cyfrowi nomadzi, mieszkając i pracując między innymi w Chinach, Francji, Hiszpanii, Nepalu i Argentynie. Naturalnie wyobrażali sobie życie w wędrówce nawet po urodzeniu dzieci. Jednak ich pierwsza sześciomiesięczna podróż rodzinna do Francji i Meksyku ujawniła wyzwania związane z budowaniem więzi społecznych i struktur wsparcia w drodze z dwójką małych dzieci. „To całkiem normalne, że gdy masz dzieci, myślisz, że jesteś sam w rodzinie dwupokoleniowej. Jednak życie samotnie nigdy nie wydawało się naturalne” – wyjaśnia Astrup o ich pierwszych rodzinnych podróżach. Aby stawić czoła temu pragnieniu wspólnoty, Astrup i Rødgaard-Jessen wraz z trzema innymi rodzinami, postanowili, że wspólnie przeprowadzą eksperyment: Podróżująca wioska, która zapewnia rodzinom nomadów wyjątkową okazję do dzielenia się doświadczeniami w trzech lokalizacjach w Azji. Projekt ma na celu wsparcie pracujących rodziców poprzez oferowanie wspólnych mieszkań, wspólnych zajęć, grup roboczych i wspólnej opieki nad dziećmi. Zajmuje się utratą tradycyjnej sieci wsparcia, z którą borykają się nomadzi, wspierając społeczność i ustanawiając rutyny podczas pięciotygodniowych pobytów w każdej lokalizacji, z okresami przejściowymi dla rodzin, które chcą się zrelaksować . Eksperyment, który rozpoczął się 15 stycznia 2024 r., trwał cztery miesiące w Hoi An w Wietnamie; Ko Lanta, Tajlandia; i zakończy się 14 maja w Kioto w Japonii. Spośród 82 różnorodnych kandydatów wybrano 19 rodzin (składających się z 70 osób, w tym 34 dzieci w wieku od roku do 14 lat, z Danii, Stanów Zjednoczonych, Indii, Irlandii, Włoch i Holandii). Wszystkich łączyło pragnienie założenia rodziny, pracując i podróżując.

Eksperyment uwzględnia najlepsze praktyki w zakresie cohousingu, takie jak wspólne posiłki. Zdjęcie: Leheng Sarac 

„Nie mamy domu. Podróżujemy, a jedną z najtrudniejszych rzeczy w tym przypadku jest społeczność. Jest jeszcze trudniej, gdy jesteś w kraju, w którym nie znasz języka i kultury” – mówi uczestnik Andy Cotter z Minnesoty. Jego rodzina podróżuje powoli od 2019 roku i jest jedną z czterech rodzin założycielskich. Doświadczenia zawodowe Astrup i Rødgaard-Jessenów zapewniły cenne doświadczenie w zakresie dynamiki społeczności i zróżnicowanego stylu życia. Astrup prowadziła wcześniej firmę specjalizującą się w organizowaniu rekolekcji dla przedsiębiorców, natomiast Rødgaard-Jessen prowadzi własną firmę, pomagając freelancerom w rozpoczynaniu lub zwiększaniu skali ich przedsięwzięć. Ich wizja tego projektu czerpała inspirację z duńskich projektów cohousingowych – bofællesskaber, czyli „żywych społeczności” – trendu zakorzenionego w duńskiej kulturze od lat 70. XX wieku. Firma Astrup szczegółowo zbadała najlepsze praktyki w zakresie cohousingu, włączając niektóre z tych spostrzeżeń do eksperymentu. Jednym z nich jest utrzymanie optymalnej liczby około 20 rodzin w celu budowania bliskich relacji, a także umożliwienia skutecznego podejmowania decyzji. Para przez cały rok starannie wybierała uczestników. „Aktywnie wspominaliśmy o potencjalnych negatywnych aspektach” – mówi Asstrup, takich jak podejmowanie decyzji z rodzinami, które mogą wyznawać inne wartości. Inną praktyką jest projektowanie lokalizacji „bliskiego sąsiedztwa”. Rodziny zachęcano do znalezienia zakwaterowania w promieniu od 1 do 2,5 mili od siebie, aby ułatwić poruszanie się piechotą, zapewniając jednocześnie wystarczająco dużo miejsca na prywatność. „Gdyby rodziny musiały się wycofać, ponieważ potrzebowały prywatności, społeczność nie przejmowałaby się tym, ponieważ w grupie jest wiele innych osób” – wyjaśnia Astrup. Każda społeczność cyfrowych nomadów – czy to przebywająca w pobliżu pól ryżowych w Hoi An, w centralnym hotelu na Ko Lancie, czy w rozproszonych kwaterach w Kioto – została strategicznie wybrana, aby zrównoważyć wspólne życie z indywidualnymi potrzebami rodziny. Wspólne posiłki organizowane dwa razy w tygodniu są podstawą zgromadzenia całej grupy i stworzenia spójnego miejsca spotkań dla wszystkich. 

Około połowa rodzin uczy się w domu, niektóre przez kilka godzin dziennie, a podróże stanowią przedłużenie ich programu nauczania – Nikolaj Astrup 

Większość rodziców biorących udział w eksperymencie pracuje na własny rachunek, łącząc godziny pracy z opieką nad dziećmi i kilkugodzinną nauką w domu, często pracując w nocy. „Około połowa rodzin uczy się w domu, niektórzy przez kilka godzin dziennie, a podróże stanowią przedłużenie ich programu nauczania. Inni robią sobie przerwę od życia” – wyjaśnia Astrup. „Większość widzi, ile nauki można się nauczyć po prostu robiąc to doświadczenie”.

Rodziny brały udział w doświadczeniach kulturalnych, takich jak malowanie z lokalnym akwarelistą w Wietnamie. Zdjęcie: Leheng Sarac 

Społeczność została zorganizowana tak, aby zachęcać do tętniącego życiem życia społecznego, z kalendarzem wypełnionym od dwóch do pięciu wydarzeń dziennie. Zajęcia obejmują biegi grupowe i mecze piłki nożnej, a także refleksyjne sesje współpracy i warsztaty jogi oraz wzbogacające doświadczenia kulturalne. Na przykład rodziny lubiły malować z lokalnym akwarelistą w Wietnamie. W Tajlandii nawiązali współpracę z lokalnym ekologicznym centrum dla dzieci, aby sadzić namorzyny i poznawać lokalne środowisko. W Japonii współpracowali z właścicielem centrum zabaw w Kioto przy organizowaniu zajęć, podczas których ich dzieci mogły wchodzić w interakcję z lokalnymi dziećmi i uczyć się od siebie nawzajem poprzez zabawę, rękodzieło i ceremonie parzenia herbaty. Według Astrup rodzice na zmianę opiekują się dziećmi, aby inne osoby mogły uczestniczyć w różnych wycieczkach i przeżyciach, chociaż zależy to od poziomu komfortu dzieci w towarzystwie innych dorosłych. „To dość powszechne, że starsze dzieci towarzyszą innym rodzinom na imprezach lokalnych” – mówi. Uczestniczka i samotna matka Asha Niederman opisuje, jak inni rodzice włączyli się w opiekę nad jej dwuletnim synem, aby mogła wziąć udział w wydarzeniu dla matek w Tajlandii. „Mój syn jest teraz szczególnie blisko z kilkoma rodzinami i czuje się bardzo szczęśliwy, mogąc przebywać u nich, jeśli kiedykolwiek będę musiała coś załatwić” – dodaje. W każdej lokalizacji codzienne życie jest wspólnie kształtowane przez wszystkich uczestników za pośrednictwem 17 grup roboczych, które zajmują się wspólnymi posiłkami, zajęciami, finansami i inną infrastrukturą, w tym zarządzaniem komunikacją. Niektóre grupy skupiały się wyłącznie na zadaniach przed podróżą, takich jak ustalanie miejsc zakwaterowania, podczas gdy inne, na przykład wspólne posiłki i finanse, kontynuowały swoją działalność przez cały czas. „Jeśli wybierasz się na wycieczkę grupową, odbywa się ona od góry do dołu, co oznacza, że ktoś za nią odpowiada” – mówi Cotter. „Jeśli coś pójdzie nie tak, możesz złożyć skargę. Tutaj jednak sprawa jest oddolna. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni i musimy współpracować”. Zauważa nieodłączne wyzwania związane z zaangażowanymi 19 rodzinami i mówi: „Nie będziesz kierować się takimi samymi wartościami w kwestii wychowywania dzieci i zarządzania pieniędzmi”. Astrup podkreśla, że grupy robocze i ramy podejmowania decyzji aktywnie angażują wszystkich członków społeczności w zarządzanie tymi różnicami.

Jednak nadal pojawiały się argumenty dotyczące sposobu wydawania funduszy grupy, co doprowadziło do systemu głosowania, w którym większe wydatki wymagają szerszego konsensusu. Pod względem finansowym każda rodzina wpłaciła depozyt społecznościowy w wysokości około 3000 dolarów, w zależności od wielkości rodziny, na finansowanie wspólnych posiłków, zajęć dla dzieci i wydarzeń specjalnych. Poza tym rodziny pokrywają wszystkie inne wydatki, w tym przeloty, wyżywienie i mieszkanie, które różnią się w zależności od indywidualnego budżetu. Eksperyment nie obył się bez przeszkód. W Wietnamie w mieszkaniach urządzonych przez pięć rodzin w Hoi An po ich przybyciu stwierdzono pleśń. Pomimo ich wysiłków, aby pozostać razem, jedyne dostępne alternatywne zakwaterowanie było droższe i zlokalizowane z dala od reszty grupy.

Życie codzienne jest kształtowane wspólnie przez wszystkich uczestników poprzez grupy robocze. Zdjęcie: Nikolaj Astrup 

Rodziny borykały się również z wyzwaniami związanymi z godzeniem pracy, kontaktów towarzyskich i obowiązków rodzinnych przy jednoczesnym dostosowywaniu się do nowego otoczenia co kilka tygodni, w tym ustalaniu szczegółów, takich jak miejsce zakupu pieluszek i to, co będą jeść ich dzieci. „Można by pomyśleć, że masz całą masę czasu na świecie na robienie różnych rzeczy, a tymczasem każdy dzień wygląda jak sortowanie różnych codziennych aktywności” – mówi Cotter. Opisuje ciągłe odwracanie uwagi od rozmów lub zajęć. 

Można by pomyśleć, że masz cały czas na świecie na robienie różnych rzeczy, ale każdy dzień wygląda jak segregowanie różnych codziennych aktywności – Andy Cotter 

Jednak Irene Genelin, żona Cottera, wierzy, że społeczność pomaga rodzicom pokonać inne wyzwania. „W przeszłości, gdy nasza córka nie chciała przyłączać się do nas podczas zajęć, jedno z nas musiało zostać z tyłu. Teraz może kontaktować się z innymi dorosłymi w społeczności. Daje to mojemu mężowi i mnie większą swobodę działania razem lub niezależnie” – mówi. Genelin wyraża chęć pozostania w jednym miejscu przez ponad pięć tygodni, przyzwyczajając się do otoczenia, zwłaszcza w Wietnamie. „Zrozumienie, gdzie mieszkasz, gdzie kupić artykuły spożywcze, wymaga pewnego wysiłku” – wyjaśnia Genelin. „Zacząłem także nawiązywać relacje z mieszkańcami i ich firmami – właścicielami kawiarni, sprzedawcami ulicznymi”. Żałowałaby, że nie mogliby pozostać w jednym kraju przez co najmniej dwa miesiące. Niederman zauważa również, że woli wolniejsze podróże i możliwość poznania większej części jednego kraju: „Wybrałabym jeden kraj, pojechałabym do trzech bardzo różnych miast w tym kraju i została na dłużej, zamiast latać do różnych zakątków świata” – mówi Niederman. Mówi, dodając, że wzięłaby udział w takim eksperymencie ponownie, gdy jej syn będzie starszy i nie będzie potrzebował drzemek ani wczesnego kładzenia się spać. Gdy eksperyment dobiega końca, Astrup i Rødgaard-Jessen rozważają kolejne kroki, które mogą obejmować rozszerzenie eksperymentu na różne grupy demograficzne, takie jak emeryci i studenci, oraz współpracę z inicjatywami społeczności lokalnych, aby wprowadzić bardziej skuteczne zmiany. Astrup zauważa również, że większość rodzin – w tym Genelin i Cotter – jest zainteresowana udziałem w innym eksperymencie, chociaż ich możliwość zależy od czasu, miejsca i obowiązków zawodowych. Dla obu przedsiębiorców fundament, który stworzyli, jest odpowiedzią na głęboką społeczną tęsknotę za wzajemnymi powiązaniami. Rødgaard-Jessen wspomina: „Wspaniale było być tak blisko ludzi – patrzeć, jak nasze dzieci dorastają, przebywać razem i dzielić codzienne życie”.

Dział: Styl życia

Autor:
Robyn Huang | Tłumaczenie: Natalia Stolarska

Źródło:
https://www.bbc.com/travel/article/20240508-a-solution-for-working-parents-who-want-to-travel

Udostępnij
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Wymagane zalogowanie

Musisz być zalogowany, aby wstawić komentarz

Zaloguj się

INNE WIADOMOŚCI


NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE