Zdjęcie: Edward Bertehlot
Czy hipnoterapia może wyleczyć fobię przed wystąpieniami publicznymi? Dziennikarka Annabelle Spranklen sprawdza...
Jeszcze kilka miesięcy temu, jeśli mogłabym wskazać jedną rzecz, która przerażała mnie bardziej niż mój dziecięcy strach przed męskimi fryzjerami (jeden z nich zdecydował obciąć bez ostrzeżenia moje długie do pasa włosy), byłoby to stanięcie i mówienie przed pokojem pełnym ludzi. Co dziwne, nie jestem zbyt nieśmiałą osobą, a wraz z wiekiem i stawieniem czoła różnym sytuacjom jako dziennikarka - od wywiadów z gwiazdami premium w wielkich hotelowych apartamentach po wychodzenie na kolacje i imprezy służbowe bez znajomości nikogo- stałam się o wiele bardziej pewna siebie. Nigdy jednak nie przezwyciężyłam strachu przed wystąpieniami publicznymi - i spędziłam najlepszą część mojej 15-letniej kariery, robiąc wszystko, co w mojej mocy, aby nigdy nie musieć tego robić. Czasami, gdy nie udawało mi się wymknąć z prezentacji, spędzałam całe dnie i noce zamartwiając się tym. No wiesz - to dręczące uczucie w żołądku, które sprawia, że czuję mdłości na samą myśl o otwarciu ust, moje oczy wędrujące po sali w stronę morza oceniających twarzy koncentrujących się na każdym moim słowie.
Trzęsący się głos, chwiejące się ręce, ledwo zdążyłam wypowiedzieć pierwsze zdanie, a już miałam wrażenie, że jakaś żaba szykuje się, by w każdej chwili wyskoczyć mi z gardła. Co ciekawe, strach przed wystąpieniami publicznymi, lub używając terminu medycznego, glassofobia, jest jednym z najczęstszych lęków w Wielkiej Brytanii - niedawna ankieta YouGov wykazała, że była to trzecia najczęstsza fobia wśród Brytyjczyków, wyprzedzając węże, wizytę u dentysty i igły. Podobno cierpi na nią 23% z nas, przy czym dotyczy ona 57% kobiet w porównaniu do 39% mężczyzn. Wielu moich znajomych przyznało, że również nie lubi wystąpień publicznych, ale udało im się to przezwyciężyć dzięki odpowiedniej praktyce.
Rzecz w tym, że nie miałam czasu na praktykę. Po urodzeniu syna i powrocie z urlopu macierzyńskiego do grona nowych klientów i projektów konsultingowych, wraz z zaproszeniami do prowadzenia dyskusji panelowych i mówienia o mojej pracy, zdałam sobie sprawę, że moja fobia nie tylko poważnie wpływa na moją karierę, ale także mam dość intensywnego zamartwiania się nią. Musiałam w końcu stawić temu czoła. Kolega zasugerował mi, bym zamiast tego zajęła się hipnoterapią. Będę szczera, do tego momentu nigdy nie korzystałam z żadnego rodzaju terapii - na myśl przychodziły mi obrazy węża z Księgi dżungli i jego psychodelicznych, zmieniających kolor oczu. Nigdy nie sądziłam, że może to być realna opcja leczenia, która pomoże mi przezwyciężyć mój długotrwały strach.
Dzięki pewnym badaniom natknęłam się na Christophera Paula Jonesa, hipnoterapeutę z Harley Street, który odniósł wiele sukcesów pomagając ludziom z wszelkiego rodzaju fobiami - zwłaszcza związanymi z wystąpieniami publicznymi, na które sam wcześniej cierpiał. Jego terapia zazwyczaj przynosi rezultaty już po jednej lub dwóch sesjach - co, jak nietrudno się domyślić, bardzo mi się spodobało. Czy naprawdę mógłby złagodzić mój strach w ciągu kilku godzin? Miałam zamiar to przetestować. Oczywiście nie było w tym żadnego czarodziejstwa, ani też nie zostałam wprowadzona w stan podobny do transu. Zamiast tego Chris wykorzystał kombinację powszechnie uznanych praktyk.
Terapia poznawczo-behawioralna, terapia odwrażliwiania i przetwarzania za pomocą ruchu gałek ocznych, programowanie neurolingwistyczne i hipnoterapia kliniczna, wszystko to po to, aby zaangażować procesy myślowe mojego mózgu, pomagając mi stworzyć nowe, zdrowe wzorce myślenia, które powstrzymały uczucie strachu. Odbyłam dwie sesje, trwające około 90 minut, które rozpoczęły się od tego, że siedzieliśmy w jego klinice na Harley Street i rozmawialiśmy o tym, skąd mogła się wziąć moja fobia przed wystąpieniami publicznymi. Proces treningu mentalnego, który potem nastąpił, był dziwnie uspokajający. Od jakiegoś czasu czułam się najspokojniej, jakbym nagle straciła ten bagaż niepokoju, który był przywiązany do mojego ciała przez lata.
Techniki te mają na celu nie tylko pomóc nam rozmawiać o naszych lękach, ale także zidentyfikować pierwotną przyczynę, czyli moment wywołujący fobię, a następnie zmienić stare przekonania. Najczęściej „wyzwalaczem” jest incydent lub doświadczenie, którego nawet nie kojarzyłeś/aś z „lękiem” - dla mnie był to moment podczas mojego pierwszego w życiu zebrania w szkole podstawowej, kiedy miałam cztery lata, coś, o czym nie zastanawiałam się przez lata. Przyszły mi też na myśl inne doświadczenia związane z moją fobią, momenty, w których musiałam stanąć przed salą pełną współpracowników, aby przemówić. Z tamtych czasów pamiętam tylko, jak „potykałam się” o własne słowa, gdy adrenalina brała górę, zdyszana i zawstydzona - wspomnienie głęboko utrwalone w mojej psychice.
Wizualizuję sobie te sceny podczas mojej sesji, ale zamiast tego wyobrażam sobie, że unoszę się ponad wydarzeniami i przeskakuję do uczucia spełnienia, które następuje po zakończeniu moich wystąpień. Widzę dobre opinie, promienną publiczność, poczucie dumy, zdając sobie teraz sprawę, że nie były to chwile, których należało się bać. Śmieję się, gdy Chris każe mi udawać, że mówię głosem Myszki Miki, co zwalcza uczucie grudki w gardle. Moje schematy myślenia zaczęły się powoli rozpadać. Chris pomógł mi również opracować nową technikę, która pomaga w sytuacjach, gdy czuję się zdenerwowana, poprzez skojarzenie działania z pozytywnym wspomnieniem. Uwarunkowaliśmy czynność zaciskania pięści, aby przywołać w mojej głowie dwa bardzo emocjonalne, szczęśliwe momenty - co według Chrisa jest silniejsze niż strach. Mózg nie jest w stanie przetworzyć obu, więc najsilniejsze zawsze wygrywa.
Przyznaję, że choć w jego biurze czułam się cudownie spokojna, to część mnie zastanawiała się, czy moje nowo odkryte techniki rzeczywiście zadziałają, gdy będę ich potrzebowała. Ale oto kilka tygodni później zostałam poproszona o wygłoszenie wykładu przed salą pełną absolwentów. Poczułam natychmiastową poprawę nastroju, gdy przyszła wiadomość e-mail - strach w jakiś sposób zamienił się w podekscytowanie. W noc poprzedzającą wystąpienie spałam dobrze i czułam się bardziej opanowana niż kiedykolwiek wcześniej. Kiedy podeszłam do stoiska, wciąż miałam kilka obaw, ale w pełni wykorzystałam techniki, które dał mi Chris. Dyskretnie zacisnęłam pięści, patrzyłam prosto przed siebie, moje oczy koncentrowały się na jednym punkcie, co pomogło mi skupić się na oddechu. A potem... mówiłam płynnie. Nie zacięłam się w kilku pierwszych zdaniach i naprawdę dobrze się bawiłam. Od tego czasu za każdym razem, gdy występuję publicznie, uczę się skupiać na pozytywach - adrenalinie związanej z dobrze wykonaną pracą i na tym, jak wspaniale było być w centrum uwagi. Stać przed przyjazną publicznością i mówić o czymś, na czym się znam? Trudno mi sobie przypomnieć, dlaczego wydawało mi się to takie straszne. Każdemu, kto zmaga się z fobią lub jakąś formą lęku, z całego serca polecam wypróbowanie hipnoterapii. Może to zmienić twoje życie na lepsze - dla mnie z pewnością tak się stało.
Przedstawiamy 7 kroków Chrisa potrzebnych do pokonania strachu przed wystąpieniami publicznymi...
Krok 1: Rozpoznaj, czego tak naprawdę się boisz
Zacznij od zidentyfikowania konkretnych aspektów publicznych wystąpień, które wywołują u Ciebie strach. Zamiast zastanawiać się, dlaczego się boisz, zadaj sobie bardziej wnikliwe pytania, takie jak: „Co w wystąpieniach publicznych mnie przeraża?” lub „Kiedy najbardziej odczuwam ten strach?”. Zbadaj swoje dotychczasowe przekonania na temat przemawiania przed innymi i tego, w jaki sposób przyczyniają się one do twojego strachu.
Krok 2: Zrelaksuj świadomy umysł
Przygotuj swój umysł do bycia spokojnym i obecnym. Jedną z metod jest tak zwana „otwarta świadomość”, która poszerza pole percepcyjne i rozluźnia umysł - co również pomaga widzieć całą publiczność, pozostając zrelaksowanym. Stań wyprostowany/a ze stopami rozstawionymi na szerokość bioder i uśmiechnij się. Wyciągnij ręce do przodu, dotykając palców wskazujących i skup się na miejscu powyżej poziomu oczu. Powoli rozsuń palce, utrzymując wzrok na tym punkcie, wyciągając ręce na boki. Utrzymując tę pozycję, używaj widzenia peryferyjnego, aby zachować świadomość otoczenia. Na koniec pozwól ramionom opaść i weź głęboki oddech, utrzymując rozszerzoną świadomość.
Krok 3: Zastanów się, jaką „nagrodę” uzyskuje twój strach
Wszystkie emocje zaspokajają potrzeby na poziomie podświadomości, niezależnie od tego, jak nielogiczne mogą się wydawać; zazwyczaj jest to związane z bezpieczeństwem lub gotowością. Zastanów się, co możesz stracić, jeśli twój strach zniknie i z czym będziesz musiał/a się zmierzyć, a czego nie chcesz. Być może twój strach chroni cię przed poczuciem wstydu lub wyjściem poza strefę komfortu.
Krok 4: Dekonstrukcja „przepisu” na strach
Nie chwytamy emocji, my je tworzymy. Aby utrzymać lęk przed wystąpieniami publicznymi (twój przepis na strach), angażujesz się w określone działania za pomocą myśli, uczuć, emocji, przekonań i oddychania. Jedną z metod zmiany tego przepisu jest zmiana obrazów, które wizualizujesz, gdy myślisz o wystąpieniu publicznym. Spróbuj zmienić kolorowe obrazy na czarno-białe lub zamrozić te poruszające się. Zminimalizuj obraz, uczyń go małym i wyobraź sobie, że pozbywasz się go z dala od siebie. Spraw, by było to humorystyczne, wyobrażając sobie scenariusz jak z komedii. Zauważ, jak zmienia to Twoje emocje.
Krok 5: Uwolnij przeszłość
Zadaj sobie pytanie, jakie jest Twoje najwcześniejsze wspomnienie tego, jak się czujesz. Istnieją różne metody zmiany pamięci u jej źródła. Jedną z nich jest tapping:
Zacznij od stukania w bok dłoni, a następnie przejdź do innych kluczowych punktów, takich jak pod oczami, na obojczyku i pod pachą. Stukając w każdy punkt, wypowiadaj swoje obawy i zauważaj wszelkie zmiany emocjonalne. Kontynuuj, aż wpływ strachu wyraźnie się zmniejszy.
Krok 6: Odbuduj swoje emocje
Zastąp negatywne reakcje emocjonalne pozytywnymi poprzez zakotwiczenie - tj. przypomnij sobie chwilę spokoju, śmiechu lub więzi. W pełni zanurz się w tym wspomnieniu, zauważając każdy szczegół. W szczytowym momencie tego pozytywnego uczucia zaciśnij pięść. Puść, gdy emocja zaniknie. Kontynuuj tę czynność dla tylu pozytywnych emocji, o ilu jesteś w stanie pomyśleć, zaciskając pięść w szczytowym momencie i puszczając, gdy uczucie zanika. Teraz pomyśl o przemawianiu i zaciśnij pięść. Odpowiednia pozytywna emocja powinna zmniejszyć lub usunąć negatywne odczucia związane z wystąpieniem.
Krok 7: Wyobraź sobie potężną przyszłość
Wizualizuj pomyślny wynik zamiast skupiać się na negatywnej wizji wystąpienia. Zamiast denerwować się na początku przemówienia, wyobraź sobie oklaski na jego końcu i to, jak dobrze będziesz się czuć. Skup się na publiczności, a nie na sobie; pomyśl o tym, co możesz zaoferować w swoim przemówieniu, a nie o tym, jak zostaniesz odebrany/a. Skupiając się na pozytywnej przyszłości i zaczynając od końca, prawdopodobnie poczujesz się lepiej.