2024-05-27 05:50:30 JPM redakcja1 K

Imponująca wędrówka o długości 58 mil do najbardziej wysuniętego na północ punktu Anglii

Najnowszy odcinek szlaku King Charles III England Coast Path prowadzi pieszych wzdłuż urokliwego wybrzeża Northumberland przez imponujące zamki, niesamowite równiny błotne i świętą wyspę pływową.

XVI-wieczny zamek Lindisfarne położony jest na Świętej Wyspie w Northumberland. Fot. Getty Images

„Cała Wielka Brytania wygląda jak wiedźma jadąca na świni”. Tak napisał Paul Theroux w The Kingdom by the Sea, w swojej relacji z podróży dookoła wybrzeża Wielkiej Brytanii w 1982 roku. W tym zamyśle wybrzeże Northumberland nie byłoby świńskim pyskiem (Pembrokeshire) ani kapeluszem wiedźmy (Szkocja), ale raczej mniej interesująca szyja wiedźmy; zasłonięty i zapomniany, tak jak Northumberland jest postrzegany przez wielu odwiedzających Wielką Brytanię. To jednak błąd. Najbardziej wysunięte na północ hrabstwo Anglii ma jeden z najbardziej urokliwych odcinków angielskiego wybrzeża, krainę majestatycznych zamków, niesamowitych równin błotnistych i znikających wysp pływowych – a teraz łatwiej niż kiedykolwiek zwiedzać je pieszo dzięki otwarciu najnowszego odcinka Ścieżki wybrzeża Anglii króla Karola III w sierpniu 2023 r. 

Otwierany fragmentami jako oficjalny brytyjski szlak krajowy, po ukończeniu trasa będzie ciągnęła się przez całe angielskie wybrzeże – na dystansie 4700 km. „Rząd zaangażował się w ten projekt już w 2008 r. i do końca 2024 r. powinien być w całości możliwy do przejścia” – powiedziała Sara Schultz, menedżer ds. partnerstwa w Natural England, organizacji odpowiedzialnej za to gigantyczne zadanie. „Kiedy zostanie ukończony, będzie to najdłuższa zarządzana nadmorska trasa piesza na świecie”. Miejscami wykorzystuje istniejące wcześniej ścieżki dla pieszych; podczas gdy w innych trzeba było zbudować zupełnie nowe ścieżki przez niedostępne wcześniej klify i bagna. Tutaj, w Northumberland, 58-kilometrowy odcinek przebiega wzdłuż istniejącej ścieżki Northumberland Coast Path, tworząc jednocześnie nową trasę wzdłuż pływowych równin błotnistych Narodowego Rezerwatu Przyrody Lindisfarne i wokół rtęciowego wybrzeża Holy Island, wyspy pływowej o długiej historii jako miejsce świętości i pielgrzymek, jako dom kilku średniowiecznych świętych. Moja podróż rozpoczęła się w Bamburgh, zamożnej wiosce, której najsłynniejsza mieszkanka, Grace Darling, doskonale odzwierciedla niebezpieczeństwa i chwałę, jakie to wybrzeże niesie ze sobą dla mieszkańców. Na cmentarzu wiejskim znajduje się okazały, zadaszony pomnik poświęcony Darling, córce miejscowego latarnika, która zyskała sławę w całym kraju w 1838 r., kiedy jako 22-latka pomogła uratować życie dziewięciu pasażerów parowca wiosłowego, który rozbił się na pobliskiej Wyspie Farne. 

Zamek Bamburgh położony jest na wysokiej bazaltowej skale z widokiem na Morze Północne. Fot. Getty Images

Przeszedłem przez cień zamku Bamburgh, potężnej budowli z czerwonego piaskowca, która wznosi się na skalistej czarnej skale i od 1400 lat stoi na straży tego wybrzeża. To wystarczająco dużo czasu, aby historia zmieszała się z folklorem – jest to zamek utożsamiany z Joyous Gard, mityczny dom Lancelota – ale pozostaje miejscem żywym. Dziedziczny właściciel, Francis Watson-Armstrong, wychował się w zamku i niedawno przekształcił dwie z jego wież w apartamenty wakacyjne. Ścieżka wiła się przez pofałdowane wydmy, porośnięte kępą trawy, która energicznie uginała się w rześkiej morskiej bryzie. Spacerując po tym spokojnym krajobrazie, ze zdziwieniem natknąłem się na pozostałości wojny: rozpadające się bunkry i wieże strażnicze z czasów II wojny światowej oraz długie rzędy przeszkód przeciwpancernych – betonowe kostki, niektóre były wbite w piasek pod dziwnymi kątami, które nigdy nie były stosowane. Kiedy dotarłem do Narodowego Rezerwatu Przyrody Lindisfarne, ląd zaczął łączyć się z morzem. Ziemię, która wcześniej tego dnia została zalana przez przypływ, tworzyła miękką równinę błotnistą. Wodorosty i drewno wyrzucone na brzeg chrzęściły pod moimi butami, a splątane jasnoniebieskie sieci rybackie leżały obok kędzierzawych stosów piasku. Drewniane tabliczki ostrzegały, że kopanie w błocie w poszukiwaniu różnych dziwnych stworzeń jest zabronione. Piasek miał ten sam różowawy odcień jak kamień zamku Bamburgh; za nią, po prawej stronie, Święta Wyspa zaczęła migotać i znikać z pola widzenia niczym miraż, a zmienny przypływ powodował powstawanie na horyzoncie świetlistych smużek. W końcu wyspa przybrała odważniejszą formę, gdy zbliżyłem się do grobli łączącej ją z lądem podczas odpływu. Tablice pokazywały zdjęcia samochodów aż po lusterka boczne zanurzone w wodzie, połknięte przez napierającą falę, z ostrzeżeniem: „To możesz być ty. Proszę sprawdzić tabele pływów”. Na prawo od drogi samochodowej znajdowała się równoległa, trzymilowa ścieżka dla pieszych, zwana Drogą Pielgrzyma, którą teraz podążałem, pluskając butami w mokrym piasku. Po obu stronach zniknęły tabliczki z ostrzeżeniami oraz drogowskazy. Dalszą trasę wyznaczały wysokie drewniane słupy, które od wieków prowadzą pielgrzymów pieszo na wyspę. 

Zamek Lindisfarne został zbudowany jako obrona przed Szkotami. Fot. Getty Images

Święta Wyspa, zwana także Lindisfarne, znana jest jako miejsce święte od VII wieku n.e., kiedy to osiedlili się tu kolejni celtyccy mnisi chrześcijańscy. Najpierw przybył święty Aidan, pochodzący z Irlandii, który przybył w 635 roku n.e. i założył klasztor. Jego następcą był św. Cuthbert, który zyskał popularność jako pobożny pustelnik, a po swojej śmierci w 687 roku stał się znany jako patron Northumbrii. „Cuthbert został biskupem Lindisfarne, ale zrezygnował – był raczej pustelnikiem” – wyjaśnił Phil Bradley, urzędnik wiejski w Radzie Hrabstwa Northumberland, który dołączył do Schultza oraz do mnie podczas spaceru po wyspie. 

Święta Wyspa nie była wystarczająco odległa dla Cuthberta, który wycofał się na maleńką wyspę Hobthrush tuż przy brzegu, kiedy mnisi z klasztoru Lindisfarne zaczęli go denerwować. „Nie było tu zbyt wiele do roboty – mnisi hodowali owce, robili miód pitny i tworzyli Ewangelie z Lindisfarne” – powiedział Phil Bradley. Mnisi w końcu doświadczyli pewnego rodzaju podekscytowanie – niechcianego rodzaju – w roku 793, kiedy grasujący Wikingowie najechali wyspę, zabijając lub zniewalając wielu mieszkańców, rozpoczęli oni okres podbojów nordyckich znany jako epoka Wikingów. 

Starożytna Droga Pielgrzyma prowadząca z lądu na Świętą Wyspę jest oznakowana drewnianymi słupami. Fot. Getty Images

Mnichów już nie ma, klasztor stał się klimatyczną ruiną, a Ewangelie z Lindisfarne – stały się arcydziełem tradycji iluminowanych rękopisów – znajdują się w Bibliotece Brytyjskiej w Londynie. Jednak pod innymi względami sytuacja na Holy Island nie uległa większym zmianom. Podobnie jak ja możesz odwiedzić Winiarnię St. Aidan's, aby skosztować słodkiego, bogatego asortymentu różnych smaków miodów pitnych, które nadal są tu produkowane. Owce również tu są nadal obecne i przewyższają liczebnie populację ludzką (która wynosi 180) i spędzają całe dnie na rywalizacji na spojrzenia z fokami szarymi i pospolitymi, które wylegują się na skałach wyspy. „Foki robią niezły hałas” – powiedział Bradley – „Wyją jak wilki”. 

Turystyka jest podstawą lokalnej gospodarki. Na Holy Island znajdują się dwa puby i kilka miejsc noclegowych. Oprócz ruin klasztoru Lindisfarne i przylegającego do nich muzeum, zwiedzający mogą zwiedzić fotogeniczny zamek Lindisfarne, który został zbudowany w XVI wieku jako obrona przed Szkotami i wznosi się nad południowym wybrzeżem wyspy. Rybołówstwo to kolejna ostoja lokalnego życia. Spacerowaliśmy przez port, gdzie garnki na homary piętrzyły się wysoko na tle nisko zawieszonych chat rybackich, a maszty i okucia żagli łodzi o nazwach takich jak Moody, Sea Witch i Artful Owl brzęczały na wietrze. Otwarcie ścieżki nadmorskiej, powiedział Schultz, przyniesie korzyści takim społecznościom w całym kraju. „Nowe szlaki krajowe są oczywiście impulsem dla turystyki, ale także dla lokalnych rzemieślników i wykonawców – na przykład tych, którzy wykonują znaki i promenady” – stwierdził. „Poprawiają także krajobraz. Projekty te oznaczają wzmożone monitorowanie gatunków i różnorodności biologicznej, a nawierzchnia i oznakowanie pomagają chronić delikatne siedliska.

Berwick-upon-Tweed zmieniał właścicieli 13 razy między Anglią a Szkocją. Fot. Getty Images

„Przede wszystkim jednak chodzi o to, aby ludzie tam spędzili czas – aby jak największa liczba osób mogła cieszyć się spacerami i zanurzeniem w świecie przyrody”. Pożegnałem się z Schultzem i Bradleyem i ruszyłem na północ od grobli Holy Island. Smugi czarnych skał zaczęły plamić piasek, jakby muśnięty wiecznym piórem. Jak to często bywa, gdy człowiek jest sam w świecie przyrody, środowisko zaczęło nabierać osobowości i sprawstwa. Nadszedł już przypływ i wzburzone fale brzmiały jak galopujące konie; ciemne drewno wyrzucone na brzeg przekształciło się w kształty zwierząt, psów i niedźwiedzi śpiących na piasku. Mewy śmiały się ze mnie. W tym nieco niepewnym nastroju z przyjemnością dotarłem do cywilizacji w postaci przedmieść Berwick-upon-Tweed, najbardziej na północ wysuniętego miasta w Anglii. Berwick jest pod wieczną kłótnią między Anglią a Szkocją – zostało opisane jako miasto w Europie, o które toczą się największe walki, między Anglią a Szkocją.13 razy przechodziło z rąk do rąk, a mimo to nadal jest miejscem, w którym granice państw się zacierają. Miejscowi mówią z zauważalnym szkockim zadziorem, a wielu młodszych mieszkańców chodzi do szkoły w szkockim miasteczku Eyemouth, osiem mil na północ. Lokalna drużyna piłkarska Berwick Rangers to jedyny angielski klub grający w lidze szkockiej. Ostatni odcinek ścieżki poprowadził mnie wzdłuż klifów do Marshall Meadows Bay, najbardziej na północ wysuniętego punktu Anglii, gdzie metalowy znak z ozdobioną szkocką flagą wyznacza granicę państwową. Mój spacer szlakiem wybrzeża Anglii Króla Karola III dobiegł końca – z Anglii nie pozostał już żaden ślad – ale prace nad projektem toczą się w szybkim tempie, dzięki czemu to wspaniałe wybrzeże staje się otwarte na eksplorację większej liczby poszukiwaczy przygód niż kiedykolwiek wcześniej. Slowcomotion to seria BBC Travel, która celebruje powolne podróże z własnym napędem i zaprasza czytelników do wyjścia na zewnątrz i ponownego połączenia się ze światem w bezpieczny i zrównoważony sposób.

Autor:
Daniel Stables | Tłumaczenie: Natalia Stolarska

Źródło:
https://www.bbc.com/travel/article/20240505-an-epic-38-mile-hike-to-englands-northernmost-point

Udostępnij
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Treść wiadomości jest wymagana.